Cava – hiszpańskie wino musujące dla każdego

Od szampana do cavy

Często zdarza się, że wino musujące nazywamy zamiennie szampanem. Tak jak każde buty sportowe to adidasy. Jest to oczywiście skrót myślowy, gdyż jedynie wino bąbelkowe z regionu Szampanii może zasłużyć na taką nazwę. Jednak by być autentycznym szampanem pochodzenie to nie wszystko, wino musi spełniać też inne warunki. Główne z nich to czas leżakowania, dobór gron, ale przede wszystkim metoda produkcji. Do wytwarzania szampana wykorzystywana jest méthode champenoise, w ramach której wtórna fermentacja, ta dzięki której mamy bąbelki, zachodzi w butelce. Według legendy wkład w rozwój tej metody miał sympatyczny mnich Dom Pérignon, którego możemy kojarzyć z etykiet jednego z najdroższych szampanów. Odmienne metody zaadoptowano do produkcji wielu innych win musujących. Jedną z popularniejszych alternatyw jest metoda Charmat stosowana do produkcji np. Prosecco. W ramach niej druga fermentacja odbywa się w kadzi ze stali nierdzewnej.

Tutaj możemy już nawiązać do tytułowej cavy, która produkowana jest za pomocą wspomnianej wcześniej méthode champenoise. Na butelce cavy z racji ochrony prawnej powinniśmy szukać napisu método tradicional.

Czytaj dalej

Relacja z targów cavy VINACOTECA 2016

15 czerwca odbyły się targi cavy VINACOTECA 2016. Nie mogło mnie na nich zabraknąć, a relację piszę jeszcze z wypiekami na twarzy.

Mam jakąś dziwną słabość do imprez branżowych. W świecie cyfrowym – gdzie nasze kontakty w pracy i poza nią są w dużej mierze sprowadzone do emaila, lub telefonu – namacalność targów działa na mnie ze zdwojoną siłą. Nie codziennie ma się możliwość porozmawiania w cztery oczy z przedstawicielami renomowanych winnic, którzy opowiedzą ciekawie o swojej cavie i zaproszą do degustacji. Rozmowy z producentami były bardzo owocne, a treści tych inspirujących dyskusji postaram się przelać z czasem na bloga. Najpierw jednak, chciałbym przybliżyć sylwetkę jednej z firm, z którą miałem przyjemność zamienić parę słów. Naprawdę warto ją poznać.

Czytaj dalej

Zwiedzanie Freixenet – cava, modernizm i palące słońce

Wynajętym wanem dojeżdżamy do celu. Nie sposób jest znaleźć zacienione miejsce parkingowe. 300 słonecznych dni w roku, raj skąpany w piekielnym upale. Jesteśmy już za daleko od morza i bryza nas nie uratuje. Gdyby nie fakt, że na obiad obraliśmy sobie knajpę w nadmorskim Sitges, gdzie później będziemy musieli dojechać, nie wybaczyłbym sobie przyjazdu samochodem. Niestety stolica cavy, czyli Sant Sadurní d’Anoia, nie ma sprawnego połączenia z wybrzeżem.

Czytaj dalej